Przejdź do głównej zawartości

Awokado 🥑

 Hej!

Korzystam z rady Arieli i unikam pieczywa. Ale zanim wdrożyłam tę zasadę to nagle z dnia na dzień waha spadła dosyć mocno poniżej 60 kg. Nic mnie to nie cieszy, bo to wciąż mało, jak widać po tych skokach wagi, żeby oddalić się od "6" na bezpieczną odległość. Ostatnio ktoś mi powiedział, że schudłam ale ja kompletnie tego nie widzę no może poza tym, że znowu mieszczę się w dżinsy a był taki okres jeszcze całkiem nie tak dawno, że nie miałam ani jednej pary, w którą się mieściłam. 

Co do jedzenia, wróciłam do takiego jedzenia bardziej Białkowo tłuszczowego. Na śniadanie jem pastę z połowy awokado, jajka, łyżki oleju lnianego i pomidorków koktajlowych. Do tego jeden wafel ryżowy. Przez trzy dni jadłam zupę kurczakową. Dzisiaj natomiast ugotowałam gar fasolki po bretońsku :P mam nadzieję zjeść tylko małą miseczkę bez pieczywa, chociaż pewno będzie trudno bo bardzo lubię. Teraz jest 17:00 a zjadłam tylko tę pastę z awokado i loda kaktusa - nie mam wyrzutów sumienia bo to tylko 63 kcal a zaspokaja ochotę na inne lody czy słodycze. W taki dzień jak dzisiaj fajnie chłodzą i je się z przyjemnością.

Wieczorem muszę zrobić rozsądne zakupy, przede wszystkim dokupić awokado i dodatki. 

Wczoraj mało miałam przyjemności z jedzenia. Ortodontka przekręciła mi mocniej aparat i zęby bolały, gryźć się nie dało, bardziej to było połykanie po prostu. Dziś już z tym lepiej.

Do następnego!

J.

Komentarze

  1. Zazdroszczę samozaparcia w diecie. Mi ostatnio słabo idzie.
    Trzymaj się i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie, brakuje mi konsekwencji i co zejdę do jakieś wagi to zaraz jest kryzys i wszystko wraca

      Usuń
  2. Ładnie ;) Boże poniżej 60... łza w oku się kręci. Współczuję aparatu choc to zapewne dobra motywacja zeby nie jeść

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Załamka

 Hej, już nie wiem co robić. Od dawna kręcę się w kółko. Co waga spadnie tak poniżej 58 kg tak na drugi dzień (jak dziś) znowu pokazuje 60 kg. I żebym się objadala ale nie. Jem mało. Na pewno poniżej 1000 kcal... Nie jem żadnych słodyczy, nie jestem przed okresem. To aż niemożliwe. Nie wiem już co robić.  Wczoraj zjadłam 2 grahamki, jabłko i małą miskę zupy z warzywami gotowanej na kurczaku.... To przecież nie jest z pewnością nawet 1000 kcal ..

Misz masz

 Nie odzywałam się ponad miesiąc. Nie wiem dlaczego zwlekałam. Na razie w tym poście przedstawię jakiś zarys życiowych aktualizacji. Najważniejsza kwestia - przeprowadziłam się. Wynajęłam sobie mieszkanie i jestem z tego bardzo zadowolona. Mieszkam sama z kotami. W końcu mogę odetchnąć, pobyć sama ze sobą. Przede wszystkim skupić się na sobie. W listopadzie ostatecznie zakończyłam związek, który trwał jakieś 3 lata. To były dobre trzy lata. Pierwszy raz w życiu miałam naprawdę normalne życie. Pod wieloma względami nie mogłam trafić lepiej. Stabilizacja, rodzina partnera, która bardzo mnie lubiła - do dzisiaj jego tata odzywa się czasem do mnie. Miałam właściwie wszystko, o nic nie musiałam się martwić. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez awantur. Po prostu stwierdziliśmy, że nie pasujemy do siebie. Sporo w tym jednak mojej winy, tak to czuję. Stwierdziłam, że nie jestem gotowa na normalne życie. Że nigdy go nie miałam tak naprawdę i nie potrafię, nie odnajduje się w takich warunkach. Ju...

23.08

 Dzisiaj z rana waga na czczo 58,15 kg <3 Boże, już tak niewiele do "7"... Może ta "7" byłaby przełomowa i napędziła mnie do większego działania:)