Daję znać, że jestem! I nie opuściłam bloga. Miałam udane wakacje. Pełne dwa tygodnie spędziłam poza domem. To pierwszy raz od kilku lat, że aż tyle ciągiem byłam na urlopie poza chałupą. Waga zaraz po wakacjach prawie bez zmian - sporo pysznego jedzenia ale też ruchu, więc jakoś wyzdrowiało się. Natomiast ostatnio dużo emocjonalnego jedzenia i prawie że wróciłam do punktu wyjścia.... Nie poddaję się, próbuję dalej. Najważniejsza sprawa poza dietą - dostałam kredyt i będę miała w końcu swoje i tylko swoje miejsce na Ziemii! Zabiorę się, żeby znowu pisać w miarę regularnie i nadrobię Wasze wpisy:) w każdym razie jestem. Pozdrawiam!
Hej, jakoś przedwczoraj waga pokazała 54,2 kg, kiedy jadłam mniej. Wczoraj jadłam normalnie, wpadła też czekolada ale waga dzisiaj pokazała poniżej 55 kg. Dokładnie 54,7 kg. Także jak na normalny jedzeniowo dzień to dobry wynik. W poniedziałek już wylatuję na tygodniowy urlop. Pewnie już w tym roku będzie raczej trudno o drugi wyjazd, więc nie planuje się specjalnie ograniczać jedzeniowo. Przez tydzień nie powinnam przytyć o tkankę tłuszczową, więc po prostu skorzystam z wakacji. Piszę na szybko, żeby chociaż dać znać, że jestem:)