Przejdź do głównej zawartości

Dużo pozytywnych rzeczy

 Cześć!

Witam po długiej przerwie. Nie pisałam długi czas ale nie zapomniałam o blogosferze. Prawie codziennie wchodziłam, przeglądałam, czytałam i zbierałam się do napisania ale jakaś bezsiła mnie ogarniała. A do napisania zmotywował mnie powrót aandetand!

Zacznijmy od wagi. W ostatnim czasie znowu zaczęłam lepiej ogarniać żywienie i dietę. Wzięłam z pracy kartę sportową i od niedawna dosyć często chodzę na basen i staram się pływać przez godzinę. Czy to lepiej czy gorzej ale staram się trzymać tego limitu godziny. Woda ładnie wyciąga a ja dodatkowo bardzo lubię pływać. Waga zaczęła spadać. Dzisiaj z rana 54,75 kg. W końcu udało się przebić tę granicę 55 kg, której od dawna nie byłam w stanie pokonać. Wczoraj bardzo mało zjadłam, więc to też pewnie kwestia pustego żołądka ale póki co widzę efekty. Nawet jeśli powoli to ważne, że do celu! A w pracy mówią, że jestem coraz szczuplejsza, więc chyba to zauważalne.

A to co mnie w ostatnim czasie zajmuje - zdecydowałam się w końcu kupić mieszkanie. Oglądałam już kilka i jedno spełniło wszystkie aspekty, które były dla mnie istotne. Niestety, kwota jest wyższa niż zakładałam, ale tak czy inaczej i tak jest w zasięgu moich możliwości. W najbliższych dniach pójdę zapytać o podwyżkę. Jeśli bym dostała i tyle ile bym chciała to raczej się zdecyduje na to mieszkanie. Drugą rzecz- mieszkanie jest tak piękne i zrobione pod klucz z dużym balkonem, w sumie to chyba się nazywa loggia? Nie wiem. Ale o co mi chodzi. Zastanawiałam się czy potrzebuję aż tak pięknego mieszkania, bo zwyczajnie często mam w sobie takie poczucie winy. Zazwyczaj, że coś mi się udało, praca, większe możliwości. To nie są "wybitne" osiągnięcia. Po prostu normalne życie. A poczucie winny bardziej w kontekście mojej rodziny ale już nie wchodźmy w to. Natomiast pomyślałam dzisiaj, że nie mogę całe życie czuć się za wszystko winna. 

Także, kupić mieszkanie jestem zdecydowana ale czy uda się konkretnie z tym to się raczej rozegra wkrótce.


Komentarze

  1. Cieszę się że napisałas i dziękuję, że dałaś znać co u ciebie! Wsgę masz piękną, pamiętam, gdy też schudłam do 54kg to strasznie mozolnie to szło przy tej wadze i nie udało się już mniej, pięknie musisz wyglądać.
    Myśl o sobie. Własny kąt, w którym będziesz czuła się dobrze i bezpiecznie jest ważniejsze niż cokolwiek innego. To bardzo rozsądna decyzja i taki kolejny krok. Nie odbieraj sobie tego i satysfakcji która z tym idzie. Podziwiam, że jesteś w stanie w ogóle kupić chatę, nie wiem jakie są ceny w Polsce, ale w Holandii sama nigdy bym się nie dorobiła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak myślalam właśnie ze na kredyt, ale miec zdolność kredytową to hej, tez trzeba umeic ;) my też mamy kredyt, zostalo "tylko" 15 lat jeszcze, ale no, sam fakt, że płacisz za kiedyś swoje mieszkanie a nie wynajmowane jest dobrym przeskokiem

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Misz masz

 Nie odzywałam się ponad miesiąc. Nie wiem dlaczego zwlekałam. Na razie w tym poście przedstawię jakiś zarys życiowych aktualizacji. Najważniejsza kwestia - przeprowadziłam się. Wynajęłam sobie mieszkanie i jestem z tego bardzo zadowolona. Mieszkam sama z kotami. W końcu mogę odetchnąć, pobyć sama ze sobą. Przede wszystkim skupić się na sobie. W listopadzie ostatecznie zakończyłam związek, który trwał jakieś 3 lata. To były dobre trzy lata. Pierwszy raz w życiu miałam naprawdę normalne życie. Pod wieloma względami nie mogłam trafić lepiej. Stabilizacja, rodzina partnera, która bardzo mnie lubiła - do dzisiaj jego tata odzywa się czasem do mnie. Miałam właściwie wszystko, o nic nie musiałam się martwić. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez awantur. Po prostu stwierdziliśmy, że nie pasujemy do siebie. Sporo w tym jednak mojej winy, tak to czuję. Stwierdziłam, że nie jestem gotowa na normalne życie. Że nigdy go nie miałam tak naprawdę i nie potrafię, nie odnajduje się w takich warunkach. Ju...

Update

Dwa dni temu zważyłam się i nie jest najgorzej. Jest +2kg czyli 56,5 kg. Ale dzisiaj dostałam okres także pewno ten minimum kilogram poleci. Zaczęłam chodzić na basen. Myślę, czy się nie zapisać na pilates taki gdzie ćwiczy się na reformerach. Akurat niska intensywność, nie rozbudowuje mięśni ale lekko je wzmacnia. No jeszcze zobaczę. Dam znać w kolejnych dniach jak to dalej się rozwija. Pozdrawiam:)

Czerwiec

 Hej, jakoś przedwczoraj waga pokazała 54,2 kg, kiedy jadłam mniej. Wczoraj jadłam normalnie, wpadła też czekolada ale waga dzisiaj pokazała poniżej 55 kg. Dokładnie 54,7 kg. Także jak na normalny jedzeniowo dzień to dobry wynik. W poniedziałek już wylatuję na tygodniowy urlop. Pewnie już w tym roku będzie raczej trudno o drugi wyjazd, więc nie planuje się specjalnie ograniczać jedzeniowo. Przez tydzień nie powinnam przytyć o tkankę tłuszczową, więc po prostu skorzystam z wakacji. Piszę na szybko, żeby chociaż dać znać, że jestem:)