Wczoraj to był tragiczny dzień żywieniowy. Rano zjadłam serek wiejski, ale po południu taki głód mnie opanował. Pomyślałam, że w domu muszę dopiero przygotować obiad to wpadłam do Żaby kupić pizzę taką wiecie zamrożoną. Na chałupie wrzuciłam do airfryeta na kilka minut i pożarłam całość z ketchupem.. na kartonie było napisane, że to ponad 900 kalorii.. potem jeszcze wpadł banan i makaron z sosem słodko -kwaśnym ze słoika:D Taki ssący głód mam przed okresem. Masakra, ciężko nad tym zapanować. Ale dzisiaj dostałam okres... także powinno być lepie zwłaszcza, że dzisiaj było już normalnie. Zjadłam niecałe 1000 kcal, rano były ćwiczenia z gumami na tyłek (haha) a wieczorem 43 minuty pływania. Także jestem zadowolona.
Hej, już nie wiem co robić. Od dawna kręcę się w kółko. Co waga spadnie tak poniżej 58 kg tak na drugi dzień (jak dziś) znowu pokazuje 60 kg. I żebym się objadala ale nie. Jem mało. Na pewno poniżej 1000 kcal... Nie jem żadnych słodyczy, nie jestem przed okresem. To aż niemożliwe. Nie wiem już co robić. Wczoraj zjadłam 2 grahamki, jabłko i małą miskę zupy z warzywami gotowanej na kurczaku.... To przecież nie jest z pewnością nawet 1000 kcal ..
Komentarze
Prześlij komentarz