Wczoraj to był tragiczny dzień żywieniowy. Rano zjadłam serek wiejski, ale po południu taki głód mnie opanował. Pomyślałam, że w domu muszę dopiero przygotować obiad to wpadłam do Żaby kupić pizzę taką wiecie zamrożoną. Na chałupie wrzuciłam do airfryeta na kilka minut i pożarłam całość z ketchupem.. na kartonie było napisane, że to ponad 900 kalorii.. potem jeszcze wpadł banan i makaron z sosem słodko -kwaśnym ze słoika:D Taki ssący głód mam przed okresem. Masakra, ciężko nad tym zapanować. Ale dzisiaj dostałam okres... także powinno być lepie zwłaszcza, że dzisiaj było już normalnie. Zjadłam niecałe 1000 kcal, rano były ćwiczenia z gumami na tyłek (haha) a wieczorem 43 minuty pływania. Także jestem zadowolona.
Nie odzywałam się ponad miesiąc. Nie wiem dlaczego zwlekałam. Na razie w tym poście przedstawię jakiś zarys życiowych aktualizacji. Najważniejsza kwestia - przeprowadziłam się. Wynajęłam sobie mieszkanie i jestem z tego bardzo zadowolona. Mieszkam sama z kotami. W końcu mogę odetchnąć, pobyć sama ze sobą. Przede wszystkim skupić się na sobie. W listopadzie ostatecznie zakończyłam związek, który trwał jakieś 3 lata. To były dobre trzy lata. Pierwszy raz w życiu miałam naprawdę normalne życie. Pod wieloma względami nie mogłam trafić lepiej. Stabilizacja, rodzina partnera, która bardzo mnie lubiła - do dzisiaj jego tata odzywa się czasem do mnie. Miałam właściwie wszystko, o nic nie musiałam się martwić. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez awantur. Po prostu stwierdziliśmy, że nie pasujemy do siebie. Sporo w tym jednak mojej winy, tak to czuję. Stwierdziłam, że nie jestem gotowa na normalne życie. Że nigdy go nie miałam tak naprawdę i nie potrafię, nie odnajduje się w takich warunkach. Ju...
Wiesz co...ja sie powoli uczę, że jeden dzień na pizzy czy dwa to nie zaprzepasci diety. W szczególności, że tam na wadze moze byc i z 200gram wiecej, ale nie 2kg. Hormony to zabójcy:p nie martw się, aktywność fizyczną masz naprawdę super
OdpowiedzUsuńCześć, tęskniłam :) lubię te twoje slodko-kwaśne wpisy. Tez mam takie ssanie przed, juz się tym nie mam siły przejmować, zazwyczaj wpierniczam wtedy wiecej niż ty;)
OdpowiedzUsuńHej. Fajnie, że znowu piszesz. Ja się jakoś nauczyłam panować nad tym głodem. W moim przypadku wystarczy zaczekać 2-3 dni i jak dostanę okresu, to mam dosłownie jadłowstręt. Czasem sobie na coś pozwolę, ale staram się, żeby to były kontrolowane zachcianki. Np zjem 1-2 kawałki pizzy i do tego sałatkę, żeby zrównoważyć posiłek. Ale to prawda jeden czy dwa dni niczego nie zaprzepaszczą, tak samo jak sobie powtarzam, że w jeden dzień nie przytyłam to i w jeden nie schudnę.
OdpowiedzUsuń