Przejdź do głównej zawartości

Posty

Baby steps

 Hej! Dzisiaj waga pokazała 60,2 kg. Cieszę się, że coś spada nawet, jeśli powoli. Po troszkę do celu. Baby steps. Kurczę, mam tyle ubrań z dawnego, szczupłego okresu. Jeszcze nie we wszystko się mieszczę. Zwłaszcza w dżinsy zdecydowanie nie. Chciałabym tak w połowie wiosny ważyć 55 kg. Jakby tak spadało te 2 kg na miesiąc byłoby już super. To wychodzić 0,5 kg tygodniowo. Nie jest niemożliwe. Całkiem realny cel. Dostałam kawałek czekoladowego tortu z okazji urodzin osoby z rodziny. Na razie udaje mi się omijać go z daleka. Oby mój partner zjadł go szybciej niż ja bym mogła. Wczoraj około 9:00 zjadłam na śniadanie kajzerkę bez masła ale z sałatą, szynką i czerwoną papryką a potem dopiero około 17:00 spaghetii ale bez makaronu, sam taki gęsty sos z mięsem z dwiema małymi kromkami chleba. Nieskromnie powiem, że wyszło pysznie! Zostało jeszcze na dzisiaj. Może zjem go z małą ilością makaronu. A tak wżyciu prywatnym póki co staram się trochę pozbierać po toksycznej relacji z narcyzem. N...

Luty

 Cześć! Luty mija a raczej już prawie minął bardzo szybko. U mnie kondycja psychiczna pogorszyła się. Będę musiała wrócić do typowych antydepresantów. Przez dłuższy okres brałam już tylko stabilizatory nastroju. Dostałam też lek na sen, bo z tym też było źle. Plusem jest, że zasypiam i nie jem w nocy. W pewnym momencie miałam na wadze już 61,5 kg, ale ostatnio trochę się ogarnęłam. Zeszłam prawie do 60 kg. Jeszcze chwila i znów na wadze będzie ta "5" z przodu. Gdzieś przeczytałam a propos odchudzania, że ważne jest aby nie przeżuwać jak krowa, tj. nie jeść przez cały dzień małych posiłków, bo wtedy często pojawia się wyrzut insuliny. Dlatego ograniczyłam się do dwóch posiłków dziennie. Na razie nie liczę kalorii tylko jem te dwa posiłki z tym, że są to po prostu małe porcje. Przykładowo rano jem kajzerke z warzywami i szynką a potem dopiero obiad około 16:00 i to było 100 gramów makaronu z jajkiem, pomidrokami koktajlowymi i szynką. I to tylko tyle. Wykluczyłam całkowicie cuk...

Koniec urodzinowego miesiąca

Hej! Minął już mój urodzinowy miesiąc. Może nie wszystko udało mi się zrealizować, ale i tak jestem zadowolona, że zrobiłam coś dla siebie, miałam czas dla siebie. Poza tym, że byłam na wystawie S. Dali to jeszcze udało mi się pójść do kina na "Baby girl". Poza tym sporo biegałam. W zeszłym tygodniu odwiedzili mnie rodzice mojego partnera, dostałam m.in. śliczne tulipany.  Staram się jeść zdrowo i różnorodnie, ale poza tym wpadają inne przekąski i nie chudnę, a jakże. Odgrzebałam książkę Jadłonomii, w której są policzone już kalorie w posiłkach. Spróbuję korzystać z niej znowu. Pamiętam, że przepisy były smaczne i sycące a przy tym nie takie kaloryczne. Nie wiem czy już o tym wspominałam, ale od lutego będę pracowała hybrydowo. Niestety tylko jeden dzień w tygodniu plus 24 dni do wykorzystania w ciągu roku. Zaoszczędzę trochę czasu na dojazdy. Nic więcej nie dzieje się u mnie. Zwykłe życie. Przez ostatni rok zaniedbałam mieszkanie. Mało w nim sprzątałam, gotowałam też nieregu...

Część II urodzinowego miesiąca

 Hej! 18.01 miałam urodziny. Niestety ten dzień to jakaś porażka. Byłam w tajskiej knajpie ale jedzenie średnie. Miało być kino ale nie wyszło. Był za to spacer i gorąca wiśnióweczka ale w niefajnej atmosferze. Ale to nic! To urodzinowy miesiąc, więc 22.01 udało mi się z tej okazji pójść na wystawę Daliego na tych dużych ekranach. Było super. Na urodziny kupiłam nowego Garmina, niestety był bardzo drogi i uważam, że zakup zbyt kosztowny ale już. Jest to najnowszy forerunner. Jest bardzo fajny, ale mam wyrzuty sumienia. Postanowiłam, ze to ostatni drogi zakup w tym roku. Chciałam pójść jeszcze na wystawę Chełmońskiego w Muzeum Narodowym , podobno mega, niestety bilety wyprzedane. Po weekendzie pójdę do kina na bajkę o kocie "Flow":) Nie wiem czy jeszcze uda mi się zaliczyć spacer po starówce i wzdłuż Wisły. W ramach wystawy była możliwość zrobienia zdjęcia w ramie:) I krótkie video:) Trzymajcie się Kochane!

Część I urodzinowego miesiąca

 Hej! W ramach urodzin udało mi się pójść do kina na Mufasę:) W mojej ocenie był średni, muzyka też nie dorównywała bajce, ale trudno byłoby to zrobić. Niemniej zrobiłam coś dla siebie i to jest super! Na sali było chyba z 5 osób łącznie ze mną. No, ale wybrałam się w środku dnia a to niepopularna, na szczęście, godzina.  W tym tygodniu udało mi się pobiegać dwa razy: 5 i prawie7 km. Leży śnieg, więc trasa w lesie wyglądała bajecznie. Skończyłam też czytać książkę. Przepadam za literaturą XIX-wieczną ale nigdy nie przeczytałam "Zbrodni i kary". Teraz nadrobiłam i to bardzo wartościowa pozycja. Teraz mam w planach zacząć "Życie Pi".  Dzisiaj dostałam na urodziny taki pas do mierzenia tętna - to prezent, który sama sobie wybrałam. Podobno takie pasy są bardzo dokładne i podają wiarygodne dane. Pomoże mi to z pewnością biegać w 2 strefie tętna, w której spala się najwięcej tkanki tłuszczowej. W ten sposób przygotuję się także pod szybsze bieganie.  Po weekendzie ...

Urodzinowy miesiąc/postanowienie noworoczne

Jestem na zwolnieniu do środy od ostatniego czwartku. Miałam kryzys ale już nie chcę pisać o złych rzeczach.  Oczywiście nie było diety przez okres, kiedy się nie odzywałam. Pomyślałam, że skoro nie mam motywacji do odchudzania to zmienię póki co formę tego bloga. Popiszę po prostu co się u mnie dzieje. Nigdy nie robiłam postanowień noworocznych ale w tym roku zrobię wyjątek. Moim postanowieniem jest korzystanie z życia  przez ten rok, skupienie się na sobie oraz skupienie na dobrych rzeczach  w tym kreowanie tych rzeczy przez samą siebie. Na składowe tego ogólnego postanowienia złoży się to, co lubię robić a co zaniechałam/zaniedbałam: bieganie , wychodzenie z domu  (poznać Warszawę), odkrywanie nowych miejsca-kawiarnii, parków , doświadczanie nowego, czytanie, kino, podróże małe i duże. 18.01 mam urodziny. Postanowiłam, że spróbuję zrobić sobie urodzinowy miesiąc dla poprawy tej nieciekawej kondycji. Jest prawie połowa miesiąca, więc jeszcze troszkę czasu mam na re...

14-15 dzień diety (16-17.12)

 Hejka! Wczorajszy dzień diety minął mi przyzwoicie. Cały dzień nic nie jadłam. Dopiero na kolację zjadłam 4 małe! kromki chleba. 3 z serkiem wiejskim i jedna z serem gouda. Bez masła czy innych smarowideł. Do tego taki mus owsiankowy, który miał zaledwie 100 kcal. Jestem zła na siebie, że zjadłam tyle kromek chleba ale wyszło około 600 kcal.  Na wadze dzisiaj rano: 59,3 kg. Dzień wcześniej była "8" z przodu... Może waga po prostu się stabilizuje. Oby, bo wysiłki niejedzenia zmarnują się zwyczajnie. A dzisiaj... Zjadłam tylko ten mus co ma 109 kcal, bez cukru. Mam nadzieję nie zjeść nic albo malutko. Jestem teraz z pracy i do jedzenia mam tylko kilka pomidorków koktajlowych i trochę kiełków z rzodkiewki. Zapowiada się dobrze!