Przejdź do głównej zawartości

Część I urodzinowego miesiąca

 Hej!

W ramach urodzin udało mi się pójść do kina na Mufasę:) W mojej ocenie był średni, muzyka też nie dorównywała bajce, ale trudno byłoby to zrobić. Niemniej zrobiłam coś dla siebie i to jest super! Na sali było chyba z 5 osób łącznie ze mną. No, ale wybrałam się w środku dnia a to niepopularna, na szczęście, godzina. 

W tym tygodniu udało mi się pobiegać dwa razy: 5 i prawie7 km. Leży śnieg, więc trasa w lesie wyglądała bajecznie. Skończyłam też czytać książkę. Przepadam za literaturą XIX-wieczną ale nigdy nie przeczytałam "Zbrodni i kary". Teraz nadrobiłam i to bardzo wartościowa pozycja. Teraz mam w planach zacząć "Życie Pi". 

Dzisiaj dostałam na urodziny taki pas do mierzenia tętna - to prezent, który sama sobie wybrałam. Podobno takie pasy są bardzo dokładne i podają wiarygodne dane. Pomoże mi to z pewnością biegać w 2 strefie tętna, w której spala się najwięcej tkanki tłuszczowej. W ten sposób przygotuję się także pod szybsze bieganie. 

Po weekendzie mam w planie pójść na tę wystawę, o której wspominałam - S. Dali na wielkich ekranach. Tym samy zostanie mi jeszcze trochę dni na realizację urodzinowego miesiąca:) 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Misz masz

 Nie odzywałam się ponad miesiąc. Nie wiem dlaczego zwlekałam. Na razie w tym poście przedstawię jakiś zarys życiowych aktualizacji. Najważniejsza kwestia - przeprowadziłam się. Wynajęłam sobie mieszkanie i jestem z tego bardzo zadowolona. Mieszkam sama z kotami. W końcu mogę odetchnąć, pobyć sama ze sobą. Przede wszystkim skupić się na sobie. W listopadzie ostatecznie zakończyłam związek, który trwał jakieś 3 lata. To były dobre trzy lata. Pierwszy raz w życiu miałam naprawdę normalne życie. Pod wieloma względami nie mogłam trafić lepiej. Stabilizacja, rodzina partnera, która bardzo mnie lubiła - do dzisiaj jego tata odzywa się czasem do mnie. Miałam właściwie wszystko, o nic nie musiałam się martwić. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez awantur. Po prostu stwierdziliśmy, że nie pasujemy do siebie. Sporo w tym jednak mojej winy, tak to czuję. Stwierdziłam, że nie jestem gotowa na normalne życie. Że nigdy go nie miałam tak naprawdę i nie potrafię, nie odnajduje się w takich warunkach. Ju...

Update

Dwa dni temu zważyłam się i nie jest najgorzej. Jest +2kg czyli 56,5 kg. Ale dzisiaj dostałam okres także pewno ten minimum kilogram poleci. Zaczęłam chodzić na basen. Myślę, czy się nie zapisać na pilates taki gdzie ćwiczy się na reformerach. Akurat niska intensywność, nie rozbudowuje mięśni ale lekko je wzmacnia. No jeszcze zobaczę. Dam znać w kolejnych dniach jak to dalej się rozwija. Pozdrawiam:)

Czerwiec

 Hej, jakoś przedwczoraj waga pokazała 54,2 kg, kiedy jadłam mniej. Wczoraj jadłam normalnie, wpadła też czekolada ale waga dzisiaj pokazała poniżej 55 kg. Dokładnie 54,7 kg. Także jak na normalny jedzeniowo dzień to dobry wynik. W poniedziałek już wylatuję na tygodniowy urlop. Pewnie już w tym roku będzie raczej trudno o drugi wyjazd, więc nie planuje się specjalnie ograniczać jedzeniowo. Przez tydzień nie powinnam przytyć o tkankę tłuszczową, więc po prostu skorzystam z wakacji. Piszę na szybko, żeby chociaż dać znać, że jestem:)