Przejdź do głównej zawartości

9-13 dzień diety

Przez to, że nie piszę regularnie zaczynam gubić się w tych "dniach diety", ale spróbujmy. Między 9 a 13 dniem diety to tej diety nie trzymałam.. Zaś wczoraj zjadłam tylko bułkę z masłem i trochę miodu do tego oraz banana.
Dzisiaj zjadłam tylko troszeczkę ryżu z "chińszczyzną". Było tego malutka miseczka i to nie pełna. Poza tym nic poza mlekiem z kawy latte. Nie mam ochoty nic więcej jeść chociaż czuję lekki głód. Nie wiem czy znowu w nocy czegoś nie zjem, ale planuję wziąć tabletkę na sen, która z miejsca odcina człowieka. Zatem nie powinnam budzić się. Zobaczymy. Postaram się pisać w miarę codziennie, góra co dwa dni, żeby się nie pogubić w tych "dniach diety".

Na wadzę dzisiaj 58,85 z czego zdaje sobie sprawę, że to pewnie tylko woda i treść żołądkowo-jelitowa a prawdziwe odchudzanie powinno rozpocząć się po kilku dniach. Jestem zdesperowana dlatego mam zamiar jeść jak najmniej, jeśli tylko będę w stanie. Staram się za to pić dużo i brać suplementy witaminowe.

Jeśli nie mogę kontrolować tego, co wkładam do ust i ile, to jak mogę kontrolować swoje życie?

Komentarze

  1. To ostatnie zdanie podsumowujące - dokładnie też mam taki wniosek odnośnie siebie. M

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Załamka

 Hej, już nie wiem co robić. Od dawna kręcę się w kółko. Co waga spadnie tak poniżej 58 kg tak na drugi dzień (jak dziś) znowu pokazuje 60 kg. I żebym się objadala ale nie. Jem mało. Na pewno poniżej 1000 kcal... Nie jem żadnych słodyczy, nie jestem przed okresem. To aż niemożliwe. Nie wiem już co robić.  Wczoraj zjadłam 2 grahamki, jabłko i małą miskę zupy z warzywami gotowanej na kurczaku.... To przecież nie jest z pewnością nawet 1000 kcal ..

Misz masz

 Nie odzywałam się ponad miesiąc. Nie wiem dlaczego zwlekałam. Na razie w tym poście przedstawię jakiś zarys życiowych aktualizacji. Najważniejsza kwestia - przeprowadziłam się. Wynajęłam sobie mieszkanie i jestem z tego bardzo zadowolona. Mieszkam sama z kotami. W końcu mogę odetchnąć, pobyć sama ze sobą. Przede wszystkim skupić się na sobie. W listopadzie ostatecznie zakończyłam związek, który trwał jakieś 3 lata. To były dobre trzy lata. Pierwszy raz w życiu miałam naprawdę normalne życie. Pod wieloma względami nie mogłam trafić lepiej. Stabilizacja, rodzina partnera, która bardzo mnie lubiła - do dzisiaj jego tata odzywa się czasem do mnie. Miałam właściwie wszystko, o nic nie musiałam się martwić. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez awantur. Po prostu stwierdziliśmy, że nie pasujemy do siebie. Sporo w tym jednak mojej winy, tak to czuję. Stwierdziłam, że nie jestem gotowa na normalne życie. Że nigdy go nie miałam tak naprawdę i nie potrafię, nie odnajduje się w takich warunkach. Ju...

23.08

 Dzisiaj z rana waga na czczo 58,15 kg <3 Boże, już tak niewiele do "7"... Może ta "7" byłaby przełomowa i napędziła mnie do większego działania:)