Przejdź do głównej zawartości

Aktualizacja 2

 Hej!

Ostatnio znowu byłam troszkę poza domem. Jadłam tak sobie, raczej nie przekazałam się ale myślałam, że nie jestem w deficycie. Dopiero dzisiaj się zważyłam i byłam w szoku. Myślałam, że po tym wyjeździe dobiłam znowu do 58 kg ale nie. Jeszcze schudłam prawie kilogram, jest 54,6 kg! Dwa dni jadłam malutki to też pewnie mniej treści żołądkowo-jelitowej ale i tak to jest najniższa waga odkąd zaczęłam się na nowo odchudzać.

Tak poza odchudzaniem nie mam za wiele do powiedzenia. Wciąż dreptam w miejscu z niektórymi sprawami, nie jestem zadowolona z postępów w terapii, jeśli są się je w ogóle zauważyć. Może chociaż będę w końcu szczupła.

Komentarze

  1. Gratuluję! Piękna waga! A czemu masz wątpliwości co do terapii? Czujesz, ze nie rozumiesz sie z terapeutą czy raczej że nie możesz przeskoczyć samej siebie i jakiegoś etapu terapii?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Załamka

 Hej, już nie wiem co robić. Od dawna kręcę się w kółko. Co waga spadnie tak poniżej 58 kg tak na drugi dzień (jak dziś) znowu pokazuje 60 kg. I żebym się objadala ale nie. Jem mało. Na pewno poniżej 1000 kcal... Nie jem żadnych słodyczy, nie jestem przed okresem. To aż niemożliwe. Nie wiem już co robić.  Wczoraj zjadłam 2 grahamki, jabłko i małą miskę zupy z warzywami gotowanej na kurczaku.... To przecież nie jest z pewnością nawet 1000 kcal ..

Od początku

 Hej... Postanowiłam posłuchać Arieli i ograniczyć pieczywo do minimum. Nie rozumiem tych skoków wagi. Co zejdę poniżej 59 kg to w jeden dzień wsjakuje z powrotem na 60 kg. Startuję kolejny raz od początku z wagą z dzisiaj 60,65 kg... Postaram się znowu zmniejszać porcje, nie jeść słodyczy/cukru (to akurat wychodzi bardzo dobrze). Co tu więcej pisać. Mam mało energii ostatnio ale tak bardziej z rana. Nie mogę się dobudzić, późno chodzę do pracy. Pod wieczór mi się poprawia. No nic. Mam przynajmniej cel... Wczoraj zobaczyłam swoje odbicie w witrynie sklepowej i znowu była załamka. Niby waga w normie (chociaż na granicy) a sylwetka nic a nic nie jest lekka. I jeszcze ten wielki brzuch jakbym była w ciąży.. próbuję go ukryć pod luźnymi koszulkami, bo cóż zrobić. Do następnego! J.

23.08

 Dzisiaj z rana waga na czczo 58,15 kg <3 Boże, już tak niewiele do "7"... Może ta "7" byłaby przełomowa i napędziła mnie do większego działania:)