Daję znać, że jestem! I nie opuściłam bloga.
Miałam udane wakacje. Pełne dwa tygodnie spędziłam poza domem. To pierwszy raz od kilku lat, że aż tyle ciągiem byłam na urlopie poza chałupą. Waga zaraz po wakacjach prawie bez zmian - sporo pysznego jedzenia ale też ruchu, więc jakoś wyzdrowiało się. Natomiast ostatnio dużo emocjonalnego jedzenia i prawie że wróciłam do punktu wyjścia.... Nie poddaję się, próbuję dalej.
Najważniejsza sprawa poza dietą - dostałam kredyt i będę miała w końcu swoje i tylko swoje miejsce na Ziemii!
Zabiorę się, żeby znowu pisać w miarę regularnie i nadrobię Wasze wpisy:) w każdym razie jestem.
Pozdrawiam!
Gratuluje chaty! Swoje miejsce jest bardzo ważne, nie jesteś poza bankiem oczywiście:p od nikogo zależna.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o emocjonalne jedzenie mam to samo...ostatnio było trochę stresu i tak mnie od razu zssało. Ciężko przerwać taki ciąg
Fajny taki reset, żaden punkt wyjścia, ważyłaś dobrze, wrócisz do równowagi.
OdpowiedzUsuń