Przejdź do głównej zawartości

Żyję!

Daję znać, że jestem! I nie opuściłam bloga.
Miałam udane wakacje. Pełne dwa tygodnie spędziłam poza domem. To pierwszy raz od kilku lat, że aż tyle ciągiem byłam na urlopie poza chałupą. Waga zaraz po wakacjach prawie bez zmian - sporo pysznego jedzenia ale też ruchu, więc jakoś wyzdrowiało się. Natomiast ostatnio dużo emocjonalnego jedzenia i prawie że wróciłam do punktu wyjścia.... Nie poddaję się, próbuję dalej.
Najważniejsza sprawa poza dietą - dostałam kredyt i będę miała w końcu swoje i tylko swoje miejsce na Ziemii! 

Zabiorę się, żeby znowu pisać w miarę regularnie i nadrobię Wasze wpisy:) w każdym razie jestem.

Pozdrawiam!

Komentarze

  1. Gratuluje chaty! Swoje miejsce jest bardzo ważne, nie jesteś poza bankiem oczywiście:p od nikogo zależna.
    Jeśli chodzi o emocjonalne jedzenie mam to samo...ostatnio było trochę stresu i tak mnie od razu zssało. Ciężko przerwać taki ciąg

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny taki reset, żaden punkt wyjścia, ważyłaś dobrze, wrócisz do równowagi.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Załamka

 Hej, już nie wiem co robić. Od dawna kręcę się w kółko. Co waga spadnie tak poniżej 58 kg tak na drugi dzień (jak dziś) znowu pokazuje 60 kg. I żebym się objadala ale nie. Jem mało. Na pewno poniżej 1000 kcal... Nie jem żadnych słodyczy, nie jestem przed okresem. To aż niemożliwe. Nie wiem już co robić.  Wczoraj zjadłam 2 grahamki, jabłko i małą miskę zupy z warzywami gotowanej na kurczaku.... To przecież nie jest z pewnością nawet 1000 kcal ..

Misz masz

 Nie odzywałam się ponad miesiąc. Nie wiem dlaczego zwlekałam. Na razie w tym poście przedstawię jakiś zarys życiowych aktualizacji. Najważniejsza kwestia - przeprowadziłam się. Wynajęłam sobie mieszkanie i jestem z tego bardzo zadowolona. Mieszkam sama z kotami. W końcu mogę odetchnąć, pobyć sama ze sobą. Przede wszystkim skupić się na sobie. W listopadzie ostatecznie zakończyłam związek, który trwał jakieś 3 lata. To były dobre trzy lata. Pierwszy raz w życiu miałam naprawdę normalne życie. Pod wieloma względami nie mogłam trafić lepiej. Stabilizacja, rodzina partnera, która bardzo mnie lubiła - do dzisiaj jego tata odzywa się czasem do mnie. Miałam właściwie wszystko, o nic nie musiałam się martwić. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez awantur. Po prostu stwierdziliśmy, że nie pasujemy do siebie. Sporo w tym jednak mojej winy, tak to czuję. Stwierdziłam, że nie jestem gotowa na normalne życie. Że nigdy go nie miałam tak naprawdę i nie potrafię, nie odnajduje się w takich warunkach. Ju...

23.08

 Dzisiaj z rana waga na czczo 58,15 kg <3 Boże, już tak niewiele do "7"... Może ta "7" byłaby przełomowa i napędziła mnie do większego działania:)