Przejdź do głównej zawartości

-3 kg

 Nie mam gdzie pisać, więc wróciłam tutaj:) Najwyżej będę pisała w eter a może ktoś odnajdzie tego bloga.

Z pozytywnych rzeczy - schudłam 3 kg i tym samym zeszłam poniżej 60 kg, co baaaardzo mnie cieszy. Może to początek dobrej passy i w końcu uda się osiągnąć cel?



Komentarze

  1. jakby ktos mial czas mnie wesprzec:
    mylifewithanaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejooooo, to ja :) wróciłam. Bardzo serdecznie Ci gratuluję spadku wagi. Co w ogóle u Ciebie, Kocie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Po porzuceniu bloga nie wiedziałam, że jest tu jeszcze parę osób, które piszą w miarę regularnie. Po powrocie fajnie się o tym dowiedzieć i poczytać co u innych. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Załamka

 Hej, już nie wiem co robić. Od dawna kręcę się w kółko. Co waga spadnie tak poniżej 58 kg tak na drugi dzień (jak dziś) znowu pokazuje 60 kg. I żebym się objadala ale nie. Jem mało. Na pewno poniżej 1000 kcal... Nie jem żadnych słodyczy, nie jestem przed okresem. To aż niemożliwe. Nie wiem już co robić.  Wczoraj zjadłam 2 grahamki, jabłko i małą miskę zupy z warzywami gotowanej na kurczaku.... To przecież nie jest z pewnością nawet 1000 kcal ..

Misz masz

 Nie odzywałam się ponad miesiąc. Nie wiem dlaczego zwlekałam. Na razie w tym poście przedstawię jakiś zarys życiowych aktualizacji. Najważniejsza kwestia - przeprowadziłam się. Wynajęłam sobie mieszkanie i jestem z tego bardzo zadowolona. Mieszkam sama z kotami. W końcu mogę odetchnąć, pobyć sama ze sobą. Przede wszystkim skupić się na sobie. W listopadzie ostatecznie zakończyłam związek, który trwał jakieś 3 lata. To były dobre trzy lata. Pierwszy raz w życiu miałam naprawdę normalne życie. Pod wieloma względami nie mogłam trafić lepiej. Stabilizacja, rodzina partnera, która bardzo mnie lubiła - do dzisiaj jego tata odzywa się czasem do mnie. Miałam właściwie wszystko, o nic nie musiałam się martwić. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez awantur. Po prostu stwierdziliśmy, że nie pasujemy do siebie. Sporo w tym jednak mojej winy, tak to czuję. Stwierdziłam, że nie jestem gotowa na normalne życie. Że nigdy go nie miałam tak naprawdę i nie potrafię, nie odnajduje się w takich warunkach. Ju...

23.08

 Dzisiaj z rana waga na czczo 58,15 kg <3 Boże, już tak niewiele do "7"... Może ta "7" byłaby przełomowa i napędziła mnie do większego działania:)