Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025

Update

Dwa dni temu zważyłam się i nie jest najgorzej. Jest +2kg czyli 56,5 kg. Ale dzisiaj dostałam okres także pewno ten minimum kilogram poleci. Zaczęłam chodzić na basen. Myślę, czy się nie zapisać na pilates taki gdzie ćwiczy się na reformerach. Akurat niska intensywność, nie rozbudowuje mięśni ale lekko je wzmacnia. No jeszcze zobaczę. Dam znać w kolejnych dniach jak to dalej się rozwija. Pozdrawiam:)

Fatalne dni

 Hej! Od czasu kiedy pochwaliłam się nową wagą 54,5 kg miałam kilka dni bardzo kiepskiego jedzenia. Nie dosyć, że jadłam dużo i sam syf to jeszcze alkohol. Znowu złapałam doła a na kryzys wiadomo co szybko pomaga..  Na razie się nie ważyłam na nowo, najpierw chcę zrobić detox, pozbyć się treści żołądkowo-jelitowej, bo mam wypchany brzuch znowu... Fakt, że jestem tydzień przed okresem a chyba wtedy też mam największy apetyt, który w kolejnych dniach już się normuje. Zważę się dopiero po okresie a do tego czasu spróbuję ogarnąć znowu. Zobaczmy, najwyżej będzie próbowanie "od nowa, raz jeszcze, kolejny raz".

Aktualizacja 2

 Hej! Ostatnio znowu byłam troszkę poza domem. Jadłam tak sobie, raczej nie przekazałam się ale myślałam, że nie jestem w deficycie. Dopiero dzisiaj się zważyłam i byłam w szoku. Myślałam, że po tym wyjeździe dobiłam znowu do 58 kg ale nie. Jeszcze schudłam prawie kilogram, jest 54,6 kg! Dwa dni jadłam malutki to też pewnie mniej treści żołądkowo-jelitowej ale i tak to jest najniższa waga odkąd zaczęłam się na nowo odchudzać. Tak poza odchudzaniem nie mam za wiele do powiedzenia. Wciąż dreptam w miejscu z niektórymi sprawami, nie jestem zadowolona z postępów w terapii, jeśli są się je w ogóle zauważyć. Może chociaż będę w końcu szczupła.